Zdarzają się przypadki ukrywania zachorowań

wtorek 3.11.2020 07:29

  Karygodny brak poczucia odpowiedzialności. –    Zdarzają się przypadki ukrywania zachorowań

 Do naszej redakcji dotarły niepokojące informacje. Pracownicy trzech prywatnych firm informowali nas o tym, iż w Radomiu niektórzy właściciele, a także pracownicy nadzoru świadomie nie informują pracowników o tym, iż w ich firmie miał miejsce potwierdzony przypadek zachorowania na Cowid -19. Nie są informowani o tym nawet najbliżsi współpracownicy chorego, ludzie, z którymi do dnia zachorowania przebywali w jednym pomieszczeniu.

  Niektórzy pracownicy dowiadują się zupełnie przypadkowo, iż mieli bezpośredni kontakt z zakażoną osobą inni poprzez zawiadomienie o konieczności dokonania wymazów lub (jak jeden z naszych anonimowych informatorów o tym, iż poinformowano go telefonicznie, iż od 8 dni przebywa na kwarantannie, o której dowiedział się właśnie owego ósmego dnia, a do tej pory normalnie chodził do pracy, spotykał się z innymi ludźmi, korzystał z transportu publicznego itp.) W niektórych mniejszych firmach zdarzało się, iż chorował sam właściciel udając najczęściej przed załogą zaziębienie.

  O co tu chodzi-, dlaczego i z jakich powodów ukrywane są objawy zakażenia? Zdaniem naszych rozmówców, przyczyna jest prosta – prawdopodobnie z racji braku informuje o wynikach testu najczęściej po 4-5 dniach od pobrania wymazu i przez te dni osoba podejrzana o zakażenie powinna przebywać na kwarantannie. Dopiero w przypadku ujemnego wyniku powiadamia się pacjenta i tych, z którymi miał kontakt, których udało się ustalić nazwiska. Ale właściciele firm bardzo często przemilczają te informacje przed pozostałymi pracownikami załogi. Według naszych rozmówców, – obawiają się zwiększonej absencji, kosztów wypłaty chorobowego przez pracodawcę (przez 1 miesiąc), a więc straty w zakładzie, a na dodatek, co niektórzy uważają, że powinni płacić także wymazy z kieszeni przedsiębiorstwa. Za dużo chyba tych obciążeń zwłaszcza na firmy, które „ledwo dychają w czasie pandemii.

  Tyle tylko, że zamiast hamować rozwój epidemii- takie dzianie powodować może odwrotny skutek, zwiększenie liczby zachorowań, a co gorsza jest nieetyczne w stosunku do pracowników, którzy nieświadomie mogą zarażać swoje rodziny, znajomych itp.

  Nasi informatorzy w obawie przed ewentualnymi restrykcjami, jakie mogłyby, ich zdaniem, spotkać od pracodawcy) nie chcieli ujawnić ani swych nazwisk ani nazw zakładów pracy. Ich motywacja dla braku wskazania konkretnych pracodawców- wynikała z obawy o utratę pracy. Piszemy o tym, choć zapewne są to zjawiska incydentalne- nie mniej jednak są i zagrażają życiu i zdrowiu wielu osób i świadczą o karygodnym braku poczucia odpowiedzialności społecznej.

Zadaliśmy pytanie droga emaliową rzecznikowi radomskiego Sanepidu; czy do nich docierają podobne spostrzeżenia i co w takiej sytuacji powinni robić ludzie narażeni na bezpośredni kontakt z zarażonymi. Na odpowiedź czekamy od czwartku 29 październik z nadzieją, że ją w końcu otrzymamy.

 



Komentarze

komentarze