Radomskie drogi, a heble w Maroku

sobota 27.10.2018 23:21

Nigdy w życiu nie byłem w Worowie koło Grójca, ba nawet nie wiedziałem, że istnieje w tamtych okolicach wieś o takiej nazwie. Historycznie – kiedy nie było jeszcze obwodnicy i trzeba było jechać przez centrum Grójca – wiedziałem, że po wyjeździe (w kierunku Warszawy) przejadę przez miejscowość o wdzięcznej nazwie Szczęsna, ale o Worowie nic nie wiedziałem. Potem wybudowano obwodnicę, ale można było jechać starą drogą. W końcu przekształcono obwodnicę w drogę ekspresową S7 i prawidłowo oznaczono za pomocą tablic informacyjnych i drogowskazów.
Kiedyś pracowałem w Warszawie, a kontrahent umówił się ze mną w Grójcu. Miał bardzo mało czasu, więc poprosił, żebym przed miastem skręcił na Worów – dzięki temu miałem być szybciej i nie błądzić. Dojeżdżając do Grójca pilnie przyglądałem się wskazówkom (tym tablicom i drogowskazom) pozostawionych przez budowniczych. Przed „starą drogą” był rzeczywiście drogowskaz „Worów”. Jakoś go do tej pory nie zauważałem. Skręciłem i rozglądałem się za tabliczką z nazwą tej miejscowości. Nie znalazłem. Dojechałem do Grójca „po staremu”. Co mi dała wskazówka drogowców?. Nic, tyle, że mnie trochę zdezorientowała. Później sprawdziłem na mapie. Istnieje taka miejscowość, ale z drugiej strony S7 i raczej nie jest istotnym węzłem komunikacyjnym.
Jaki był zamysł drogowców? – Nie wiem.

Od tej pory zwracałem uwagę na na drogowskazy przy zjazdach z „ekspresówek” i autostrad w Polsce. Grójec nie był wyjątkiem – z reguły gdy chciałbym zjechać do dużej miejscowości w pobliżu głównej drogi, zobaczyłbym na drogowskazie nazwę małej miejscowości w pobliżu skrzyżowania. Od pewnego czasu poprawiło się, bo przy zjazdach z tych dużych dróg wypisane są numery zjazdów. Myślę, że to krok w dobrym kierunku. Zresztą tak od lat jest w wielu europejskich krajach.

Przejdźmy do rzeczy.
Kiedyś, na Rondzie Warszawskim stały wielkie tablice z napisami: „Zatrzymaj się. Radom miastem Twojej szansy” (cytowałem z pamięci). Zapraszano wszystkich (nie zabieram głosu na czy oferta ta miała pokrycie). Próbowano zachęcić. A około 20 października oddano do użytku obwodnicę Radomia. Brawo drogowcy. Chociaż są dwa punkty widzenia. Jedni mówią: „Świetnie, zmniejszy się obciążenie miejskich ulic, a tranzyt będzie szybszy i bezpieczniejszy”, a inni narzekają: „Wszyscy będą omijać miasto i Radom podupadnie”. Tablic z zachętami do wjazdu do miasta na razie nie ma. 

W ubiegły czwartek wracaliśmy z Warszawy do domu. Wiedzieliśmy już o oddanej obwodnicy i pamiętaliśmy o Worowie. Skoncentrowaliśmy uwagę. Pierwszy drogowskaz przed obwodnicą informował o rozwidleniu Radom Północny i Kraków …. Mieszkamy w Centrum , więc Radom Północny to był ten kierunek. Niestety, tuż przed rozwidleniem pojawiły się trzy tablice – po jednej dla każdego z trzech pasów ruchu: Kraków – Kielce…, Centrum, MichałówRadom Północny zginął. Wiedzieliśmy o dzielnicy Michałów, ale może to również nazwa jakiejś małej miejscowości, której nie znamy?. W każdym razie Centrum, to Centrum – skręciliśmy w lewo. Po 16 km dojechaliśmy do pierwszego rozwidlenia dróg. Był oczywiście drogowskaz: Zakrzew – Mleczków (może Zakrzew – Milejowice). Tak czy inaczej wiedzieliśmy już gdzie jesteśmy i możemy pojechać jakąś starą drogą. Otóż nic podobnego. To nie był zjazd na drogę  740 Radom – Potworów. Zjechaliśmy na jakąś nową, bardzo wąską, nieoświetloną drogę, wzdłuż E7, tylko w przeciwnym do dotychczasowego kierunku. Po kilkuset metrach (może 1 km) postanowiliśmy skręcić w prawo. Też błąd – do drogi 740 dojechaliśmy dużo dalej, niż (być może) przewidywali drogowcy – tuż przed Milejowicami.

O co tu chodzi?. Każdy przypadek, nawet wyglądający dziwnie, jakiś sens ma. Zaczęliśmy wymyślać różne wyjaśnienia:

– trzeba stworzyć nowy, wspaniały wjazd do Centrum, ale daleko od Centrum,

– a, niech ci Obcy nawet nie próbują wjeżdżać do Radomia. Bo po co?

– pomysł z dzisiaj (sobota): wracając z Warszawy, skręciliśmy na Michałów. To rzeczywiście stara droga, ale zjazd jest nieskończony i brzydko wygląda w kontekście oddanej właśnie pięknej obwodnicy. Omijajcie go!. Potem się zmieni.

Rozsądźcie Państwo sami. Do mnie, z tego wszystkiego, „przyczepił się” stary, abstrakcyjny dowcip:

Na drzewie, gdzieś tam, siedzą dwie krowy. Nagle podlatuje do nich duże stado hebli. 
– w którą stronę do Maroka? – pyta hebel przewodnik

– tam -mówi krowa, wskazując na południe i heble odlatują.
Sytuacja powtarza się kilka razy. Za 5 czy 6 razem krowa mówi: Tam, wskazując na zachód, heble odlatują.
– Ty, czemu pokazałaś im zły  kierunek? – spytała druga krowa,
– A po cholerę w Maroku tyle hebli?

Ale to, chyba, nie na temat.

Dzisiaj, gdy pisałem ten tekst, zadzwonili znajomi. Byli w Elektrowni na Spotkaniu z Mistrzem. Dzisiejszym Mistrzem był Pan Daniel Olbrychski. W trakcie tego spotkania pochwalił Radom, że ma taką piękną obwodnicę, ale, dodał,  ciężko mu było trafić na to spotkanie. No tak, kierował się na Centrum, a co będzie 1 listopada, gdy bardzo wielu radomian z pochodzenia przyjedzie „na groby”?. A którędy dojadą na Firlej?. Oj będzie się działo.

T.P



Komentarze

komentarze